Mój mały, maltański ślub

Mój mały, maltański ślub

Ślub – najpiękniejszy dzień w życiu, z tą opinią zgadzamy się chyba wszyscy, ale za chwilę zaczynają się schody: skromny, huczny, kościelny, cywilny, w plenerze czy w urzędzie… Ja, scenariusz mojego wymarzonego ślubu miałam w głowie już od dawna. Dla rodziny i znajomych nie było zaskoczeniem, gdy zdecydowaliśmy się na skromną uroczystość, tylko w obecności świadków, za granicą. Wybór padł na Maltę, dlaczego? Spędziłam tam miesiąc czasu na kursie językowym i zakochałam się w tej przepięknej wyspie, ale o tym w innym poście. Tutaj podpowiem Wam jak załatwić taką uroczystość w maltańskim urzędzie, jakie dokumenty są niezbędne i jak przebiegały przygotowania do mojego ślubu. Wszystko można zorganizować samodzielnie, naprawdę nie trzeba wydawać pieniędzy na profesjonalnych organizatorów, choć zabiera to trochę czasu i duuużo cierpliwości.

  1. Urząd Stanu Cywilnego czyli The Marriage Registry

Podstawowe informacje na temat ślubu na Malcie uzyskacie na stronie www.visitmalta.com/en/civil-weddings, jeżeli macie jakiekolwiek dodatkowe pytania, polecam kontaktować się z urzędem za pomocą e-maila pubreg.marriage@gov.mt. Ja wysłałam do nich kilkadziesiąt maili i za każdym razem otrzymywałam odpowiedź, choć nie można liczyć na tempo expresowe, no cóż, na Malcie czas płynie inaczej 🙂 Na wyspie nie ma Ambasady Rzeczpospolitej Polskiej, więc lokalny urzędnik jest jedyną osobą uprawnioną do udzielania ślubów cywilnych.

  1. Czas

Dokumenty muszą wpłynąć do urzędu minimum 3 miesiące przed planowanym terminem, więc proponuje rozpocząć załatwiać formalności około 2 miesiące wcześniej, chyba, że ktoś dysponuje nieograniczonym czasem 🙂 Pamiętajcie, żeby nie załatwiać wszystkiego zbyt wcześnie – tak, zbyt wcześnie, niektóre dokumenty mają datę ważności 6 miesięcy.

  1. Dokumenty

Jak zobaczyłam listę dokumentów, stwierdziłam: pestka. Jeden urząd, kilka podpisów i załatwione. Ale nieee, tak dobrze nie było, jednak trochę trzeba było się nagimnastykować. Na początek Urząd Stanu Cywilnego, my musieliśmy udać się do wrocławskiego urzędu, najpierw grzecznie stanąć w jednej kolejce, a następnie w drugiej. Logiczne przecież, dwa dokumenty = dwie kolejki 🙂 Odebraliśmy skrócone odpisy aktów urodzenia, pamiętajcie, koniecznie muszą być WIELOJĘZYCZNE. Dzięki temu nie musimy dokumentów tłumaczyć i starać się o apostille. Drugim dokumentem jest zaświadczenie o możności prawnej do zawarcia małżeństwa za granicą przez obywatela polskiego. I tu wersji wielojęzycznej urząd już nie przewidział…. Więc z tym dokumentem udajemy się do tłumacza przysięgłego języka angielskiego, koszt około 70-80 zł za stronę. Następnie zaświadczenie wraz z tłumaczeniem wysyłamy (gdy mamy dużo czasu zawozimy osobiście) do Warszawy do Działu Legalizacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych Al. Szucha 21, 00-580 Warszawa (wejście od strony ulicy Litewskiej). Do naszych dokumentów należy dołączyć wniosek o poświadczenie klauzulą apostille dokumentów urzędowych przeznaczonych do obrotu prawnego za granicą oraz potwierdzenie przelewu   w kwocie 60 zł za każdy poświadczany dokument. Korespondencyjnie sprawa jest załatwiana w przeciągu 2-3 tygodni, jeżeli zaniesiemy osobiście dostaniemy potwierdzenie „od ręki”. I tu znów wszystko zależy od tego ile macie czasu za załatwienie dokumentów. Mój mąż na wujka w stolicy, więc przesłaliśmy dokumenty do niego, on poszedł do urzędu i odesłał nam wszystko z powrotem. Sprawa byłą załatwiona szybko i sprawnie, więc dziękujemy wujku 🙂

documentsdocuments2apostille

The Marriage Registry wymagać będzie od Was wypełnienia dwóch formularzy: RZ1 i RZ2. O ile przy RZ1 nie ma żadnych problemów, wystarczy go wypełnić i podpisać, o tyle z RZ2 już tak łatwo nie jest. Musimy się na nim podpisać w obecności notariusza, który nasz podpis uwierzytelni (do tej pory nie rozumiem zasadności tego – przecież przed ślubem, w urzędzie składaliśmy podpisy z dowodami osobistymi w obecności urzędnika, ale widać nie tylko w Polsce niezrozumiała papierologia ma miejsce). Jak wiadomo takie uwierzytelnienie, to kolejny wydatek i zjadacz czasu. My w czasie załatwiania formalności mieszkaliśmy w Amsterdamie, więc nie mieliśmy problemu, aby notariusz podpisał nam się pod dokumentem anglojęzycznym, szczerze mówiąc nie wiem jak reagują na to polscy notariusze, może google translator im wystarcza 🙂 Na szczęście tutaj już nie potrzebujemy apostille, bo dokument jest po angielsku. Zaopatrzamy się jeszcze w kopię dowodów osobistych lub paszportów swoich oraz świadków. Z naszymi świadkami też nie było łatwo 😉 Ponieważ zdecydowaliśmy, z różnych powodów, że rodzice nie będą nam towarzyszyć, stwierdziliśmy, że powinno się to tyczyć również pozostałej części rodziny, aby nikt nie poczuł się pominięty. Świadkami miała być moja serdeczna koleżanka z liceum i jej chłopak. Jednak dziewczyna (po studiach, żyjąca w XXI w) stwierdziła, że na ślubnym kobiercu jako młodzi i świadkowie nie mogą być dwie pary, ponieważ grozi to rozstaniem jednej z nich.. Madziu, nigdy Ci tego nie zapomnę :-* Tak czy siak brakowało nam jednego świadka i tutaj przyszedł nam z pomocą facebook, a dokładnie Polacy na Malcie 🙂 Napisałam posta opisującego całą sytuację i ku mojemu zdziwieniu zareagowało naprawdę sporo osób! Pierwsza była Sandra i tym oto sposobem mieliśmy dwie przesympatyczne świadkowe 🙂

image-0-02-01-dc1f6d107d5e7a6548e374e9ada929bacba7a6a7ad04307bba29c522b8f85572-V

_MG_1545       photo by http://www.mj-photostudio.com

RZ1

RZ2bridegroomRZ2bridge

  1. Koszty

Jeżeli chcecie wziąć ślub w urzędzie, koszt wynosi € 76.95. Szczerze mówiąc nie widziałam jak wygląda sala w rzeczywistości, oglądałam zdjęcia i szału nie ma. Dla mnie osobiście zbrodnią by było wziąć ślub w urzędzie, skoro cała Malta jest przepiękna i jakiekolwiek miejsce byście nie wybrali, będzie zapierało dech w piersiach. Oczywiście wiąże się to z dziesiątkami e-maili i z wielogodzinnym wertowaniem stron internetowych, ale wierzcie mi, naprawdę warto!!! Koszt ślubu poza urzędem to €102.60. Dowód wpłaty należy wysłać wraz z dokumentami. Jeżeli zdecydujecie się na plener musicie wypełnić dodatkowy dokument i na miejscu zapłacić za taxi dla urzędnika.

feestaxi

  1. Miejsce ceremonii 

Piękne plaże, kamienne uliczki, zielone parki, klimatyczne restauracje, zabytkowe pałace… Miejsc w plenerze jest do wyboru do koloru. Uwierzycie, że właśnie z wyborem miejsca miałam największy problem!?! Załatwiając wszystko z Holandii czy z Polski warto dać sobie trochę czasu na organizację, trzeba się liczyć z czasem odpowiedzi na e-maile, to nie to samo co być na miejscu, potrzeba dużo cierpliwości i determinacji, żeby dopiąć swego, ale tylko wtedy, gdy budżet jest ograniczony. Jeżeli nie macie problemu, żeby wydać 500 euro na wynajęcie jakiegoś miejsca na maximum pół godziny to wszystkie hotele i pałace stoją przed Wami otworem 🙂 Ja nie miała ochoty tyle wydawać, tak wiem, wiem, ślub ma się raz w życiu, nie ma co oszczędzać ble, ble, ble. Nie jestem fanką takiego podejścia, uważam, że można dużo rzeczy załatwić i zobaczyć nie wydając na to majątku, o czym przekonacie się   w kolejnych postach. Z plenerem jest tak: ślub może się odbyć tylko w zaakceptowanych przez urząd miejscach. Na plaży owszem, ale odległość od wody musi wynosić ponad sześć stóp. „Jest to konieczne, aby zapobiec nieprzyzwoitym strojom i rozpryskiwaniu wody podczas ceremonii. Granica może być odpowiednio ogrodzeniem, roślinami lub innymi. Ceremonia musi odbywać się na platformie naziemnej, na przykład na fundamencie lub podłożu. Musi ona pomieścić stół i krzesła dla urzędnika, państwa młodych i świadków. Ceremonie na piaszczystych terenach są niedozwolone. Najważniejsze jest, aby dostęp do tej platformy był wykonany z materiałów, takich jak deski podłogowe, laminowane lub betonowe. W razie potrzeby należy zapewnić typ baldachimu”. No i masz babo placek… Ale to nie koniec obostrzeń. Ślub nie może się odbyć na terenie prywatnym czy w uliczce, więc odpadają tarasy na dachach z przepięknymi widokami czy też klimatyczne uliczki z kocimi łbami ze zwisającymi z balkonów kwiatami, a szkoda… W grę wchodzą parki. A właściwie namiastki parków. Malta nie jest zieloną wyspą, więc parki stanowią miłą zieloną oazę i mimo że są bardzo ładne, są również malutkie. My zastanawialiśmy się nad trzema: Upper Barrakka Gardens i Lower Barrakka Gardens w Valettcie oraz Gnien il-Gardjola w Isla (Senglea). Wszystkie te parki mają niesamowity urok, ale żeby odbył się w nich ślub, po pierwsze primo musimy mieć zgodę od zarządcy, czyli od miasta, po drugie primo, musimy we własnym zakresie załatwić i przytargać tam krzesła, stół i parasol ochronny, no to powodzenia 🙂 Z tego co pamiętam to miasto życzy sobie około 300-350 euro, czyli też wcale nie mało. Jeżeli zdecydujemy się na hotel czy restaurację, to wybór mamy ogromny, ceny niestety też – minimum 500 euro. Ja wpadłam na genialny pomysł – tak mi się wtedy wydawało. Na Isli byłam kiedyś w małej restauracyjce, sama w sobie nie była zachwycająca, ale stoliki były wystawione zaraz obok zatoki z widokiem na port z jednej i na na Valettę z drugiej strony. Znalezienie w internecie informacji o tym miejscu, biorąc pod uwagę, że byłam tam jakieś cztery lata temu i nie pamiętałam nazwy, graniczyło z cudem. Jednak cierpliwość się opłaciła 🙂 Świadkowa dodzwoniła się do właściciela, który bardzo sympatycznie zareagował na moją prośbę, problem polegał na terminie – od tego dnia gospodarz zaczynał urlop! Nie poddając się, Magda zadzwoniła do restauracji obok, w końcu po sąsiedzku mają ten sam widok… i tu również przesympatyczny pan zgodził się na wszystko, nie chciał żadnych pieniędzy, więc obiecaliśmy, że zjemy w zamian u nich kolację. Po takim czasie poszukiwań i pracy, iście detektywistycznej, z wielką radością poinformowałam urząd maltański o adresie, pod którym odbędzie się uroczystość i uderzyłam głową w mur… Okazało się, że ta restauracja nie ma rekomendacji urzędu!!! Aby ją uzyskać właściciel musiałby złożyć wniosek, a oni zrobiliby wizję lokalną, aby ocenić czy spełnione są wszystkie niezbędne warunki… Na to nie było już czasu, poza tym wolałam nie ryzykować, że urzędnikom coś się nie spodoba. I tutaj znów z pomocą przyszli Polacy na Malcie 🙂 Pewna fotografka załatwiła nam przepiękne atrium w Xara Palace w starożytnej stolicy Malty – Mdinie za jedyne 150 euro!!! Najlepsze jest to, że gdy ja się kontaktowałam z menadżerką zażądała 500 euro, jednak warto jest mieć „plecy”. Jedyny haczyk tkwił w tym, że musieliśmy zjeść kolację w restauracji hotelowej, co akurat bardzo nam odpowiadało. Mieliśmy do wyboru dwa lokale, menu zadecydowało za nas, zjedliśmy przepyszne kalmary z przeróżnymi dodatkami i schłodzonym winem, warto było! Jak sami widzicie, załatwianie dokumentów to pikuś w porównaniu z wyborem miejsca. Jednak, gdy już na żywo zobaczyliśmy atrium, dotarło do nas, że warto było tyle czasu poświęcić na poszukiwania  🙂

_MG_3007           photo by http://www.mj-photostudio.com

nujjuihiunk  atrium.MP41

  1. Wizyta w The Marriage Registry

Po wysłaniu wszystkich dokumentów pocztą/kurierem wystarczy już tylko czekać na maila z potwierdzeniem terminu. Formalności w urzędzie można załatwić najpóźniej na dwa dni robocze przed ceremonią. Wcześniej trzeba się umówić na wizytę (tylko młodzi, bez świadków), wziąć ze sobą dowód osobisty lub paszport, podpisać kilka papierków i załatwione. Teraz można się już rozkoszować urokiem Malty!

  1. Fotograf

Facebook rządzi! Na forum prosiłam o pomoc w wyborze pleneru i dopytywałam się o różne rzeczy związane ze ślubem. Dzięki temu zgłosiło się do mnie dwóch fotografów, z których usług skorzystaliśmy. Jako pierwsza była Magda, która pomogła mi z Xara Palace i wraz z mężem towarzyszyli nam podczas ceremonii i zabrali nas na sesję w Mdinie.

_MG_2979           photo by http://www.mj-photostudio.com_MG_1816         photo by http://www.mj-photostudio.com_MG_1640                            photo by http://www.mj-photostudio.com_MG_3167                           photo by http://www.mj-photostudio.com_MG_3197                          photo by http://www.mj-photostudio.com_MG_3201                       photo by http://www.mj-photostudio.com

Na drugą sesję umówiliśmy się na następny dzień, fotografem był Adam, na plener wybraliśmy Valettę. W planach mieliśmy również sesję pod wodą, niestety nie starczyło na nią czasu, ale jeszcze nic straconego, mamy powód, aby wybrać się na Maltę w którąś rocznicę i kontynuować współpracę z Adamem 🙂

_MG_8931      photo by facebook.com/aku.aku.9085_MG_9068            photo by facebook.com/aku.aku.9085_MG_9136          photo by facebook.com/aku.aku.9085_MG_8835     photo by facebook.com/aku.aku.9085_MG_8714      photo by facebook.com/aku.aku.9085_MG_8948        photo by facebook.com/aku.aku.9085
  1. Fryzjer, kosmetyczka, kwiaciarnia

W ty temacie nie mam zbyt wiele do napisania… Uczesała i pomalował mnie świadkowa, a wcześniej zrobiłyśmy sobie profesjonalne maseczki przywiezione z Polski 🙂 Hybrydę na paznokciach zrobiła mi koleżanka przed wyjazdem. Kwiatów nie miałam, na Malcie są dosyć drogie, poza tym specjalnie na ślub kupiłam sobie kilka miesięcy wcześniej kopertówkę w Tajlandii w moim ukochanym turkusowym kolorze, która pasowała mi do butów i satynowej wstążki, więc kwiaty sobie darowałam.

_MG_9019   photo by facebook.com/aku.aku.9085
  1. Świętowanie

Po kolacji w Mdinie zdecydowaliśmy się na odwiedzenie najbardziej imprezowej części Malty, wsiedliśmy do autobusu miejskiego i udaliśmy się do Paceville. Odwiedziliśmy kilka knajp, poznaliśmy nowych ludzi i bawiliśmy się wyśmienicie. Tak, wiem jak to brzmi: miejski autobus… Jednak na Malcie pojazd ten ma zupełnie inny wymiar – zawiezie Cię dokąd chcesz, autobusy jeżdżą często, choć  nie zawsze zgodnie z rozkładem jazdy i w godzinach szczytu stoją w korkach, ale czasami naprawdę    nie opłaca się zamawiać taxi! Po powrocie do Polski zorganizowaliśmy obiad dla najbliższej rodziny, a następnie imprezę dla wszystkich znajomych. I tu już pokusiłam się na fryzjera i przepiękny makijaż. Dziewczyny spisały się na szóstkę! Gdyby któraś z Was była z Wrocławia, chętnie przekażę namiar do salonu.

zdj.PNG

  1. Stroje

Teraz pewnie się narażę pewniej części z Was, ale prawda jest taka, że ja nigdy nie marzyłam o wielkiej, białej sukni! I jakoś nie wyobrażam sobie w upalny maltański dzień w takiej paradować. Wybrałam więc krótką sukienkę koktajlową i na klasyczną biel, do tego dobrałam turkusowe dodatki. Mój mąż z kolei postawił na klasyczną elegancję, czyli dopasowany garnitur i wymusiłam na nim krawat w kolorze turkusowym. Jedyny problem jaki mieliśmy ze strojem to w restauracji hotelowej. W zasadzie to problem miała menadżerka, która stwierdziła, że sukienka koktajlowa i garnitur są zbyt eleganckie do restauracji hotelowej (sic!). Na umowie musieliśmy dopisać, że zmienimy stroje, oczywiście nie zrobiliśmy tego. Było to absurdalne wymagania, poza tym nie mieliśmy ochoty w dniu ślubu targać ze sobą torby czy plecaka z ciuchami na zmianę. Menadżerki nie było w hotelu w dniu naszego ślubu, a obsługa restauracji nie miała najmniejszego problemu z naszymi strojami…

IMG_1511

  1. Bilety, noclegi

Na Maltę dolecicie z kilku polskich miast liniami lotniczymi Rayanair, ceny w zależności od sezonu i tego ile wcześniej kupicie bilety. My kupiliśmy bilety za około 300/350 zł w dwie strony za osobę. Wybór hoteli na Malcie jest ogromny, my postawiliśmy na inny rodzaj zakwaterowania i zarezerwowaliśmy nocleg przez strony typu homestay czy airbnb. Na tych stronach tubylcy wynajmują swoje domy/pokoje po bardzo przystępnych cenach. My, za pokój dla dwóch osób, zapłaciliśmy 20 euro za dobę, czyli prawie jak za darmo 🙂 Mieliśmy do dyspozycji swoją łazienkę, dwa tarasy i bez żadnych ograniczeń mogliśmy korzystać z kuchni. Właścicielka od razu dała nam klucze od domu i czuliśmy się naprawdę komfortowo. W ramach prezentu ślubnego zawiozła nas samochodem z Mgarr do Mdiny, dziękujemy Rosalie! A gdyby ktoś z Was był zainteresowany wynajmem mieszkania w Gzira od naszej świadkowej to zapraszam na: https://www.airbnb.com.mt/rooms/18230484. Sandra ma już doświadczenie w świadkowaniu, więc można się z nią dogadać… 😛

Ślub – najpiękniejszy dzień w życiu… Jestem kolejną osobą, która może potwierdzić tą tezę. Mój był wymarzony, w przepięknym miejscu, w skromnym, aczkolwiek zacnym gronie, wśród wspaniałej scenerii starożytnego miasta. Polecam każdemu!!!

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co warto zobaczyć na Malcie, jak się po niej poruszać, co zjeść i jak się dobrze bawić nie wydając fortuny, zapraszam do przeczytania postu Malta oraz Gozo & Comino.

2 thoughts on “Mój mały, maltański ślub

  1. 5 lat temu również wzięliśmy kameralny ślub na Malcie połączony od razu z podróżą poślubną. Było nas w sumie 11 osób, ceremonia odbyła się na plaży hotelu Paradise Bay. Było super 🙂 nawet pogoda dopisała mimo, że była to już druga połowa października.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s